Szkoły Salezjańskie w Kniewie

Patron internatu

Patron internatu i wartości, które pomagają młodzieży wzrastać w codzienności.

Najważniejsze informacje

Patronami Internatu jest „Piątka Poznańska”. Oto  jej historia.
Piątka Poznańska

24 sierpnia 1942 w Dreźnie zginęło 8 członków Narodowej Organizacji Bojowej, a wśród nich 5 wychowanków salezjańskiego oratorium przy ul. Wronieckiej w Poznaniu – tzw. "poznańska piątka". 13 czerwca 1999 r. Jan Paweł II wyniósł ich na ołtarze razem z pozostałymi 103 polskimi męczennikami drugiej wojny światowej

Wzrastanie

Błogosławieni oratorianie zginęli jako ludzie bardzo młodzi. W chwili śmierci najstarsi – Edward Klinik i Czesław Jóźwiak – mieli ukończone 23 lata, Edward Kaźmierski 22 lata, Franciszek Kęsy 21 lat, a najmłodszy – Jarogniew Wojciechowski – 19. Dojrzewanie chłopców z poznańskiej piątki można umownie podzielić na cztery najważniejsze etapy. Są to kolejno: dzieciństwo w domach rodzinnych, doświadczenie wychowawcze oratorium salezjańskiego (w przypadku Edwarda Klinika także szkoły salezjańskiej w Oświęcimiu), zaangażowanie konspiracyjne (u Czesława Jóźwiaka także udział w wojnie obronnej 1939 r.) oraz ostatnie dwa lata życia spędzone w hitlerowskich więzieniach.

Środowisko rodzinne

Z „poznańskiej piątki” tylko dwóch chłopców było rodowitymi poznaniakami. W Poznaniu urodzili się Edward Kaźmierski i Jarogniew Wojciechowski. Rodzina Czesława Jóźwiaka pochodziła spod Bydgoszczy, a Edward Klinik i Franciszek Kęsy urodzili się na terenie Niemiec.

Najstarszym z piątki był Edward Klinik. Urodził się 21 lipca 1919 r. w Werne koło Bochum jako syn Wojciecha i Anastazji z domu Schreiber. W Werne urodziła się także jego 2 lata starsza siostra Maria (od 1937 r. urszulanka SJK, uczestniczyła w uroczystości beatyfikacyjnej). Po powrocie z Niemiec rodzice zamieszkali najpierw w swoich rodzinnych stronach w Głosinie koło Borku Wielkopolskiego, jednak krótko potem przeprowadzili się do Poznania na ul. Zieloną 1/1. Ojciec pracował jako ślusarz w warsztatach kolejowych. W 1926 r. przyszedł na świat młodszy brat Henryk. Edward po ukończeniu siedmioletniej Szkoły Powszechnej im. Konarskiego, w latach 1933-37 był uczniem Prywatnego  Gimnazjum Męskiego Towarzystwa Salezjańskiego w Oświęcimiu, w latach 1938-39 r. uczył się w I Państwowym Liceum im. Bergera w Poznaniu.

Patronami Internatu jest „Piątka Poznańska”. Oto  jej historia.

Środowisko rodzinne

Wojna i konspiracja

Pamięć i wyniesienie na ołtarze

Więcej informacji

Rodziny ich i ich rówieśników były w większości wielodzietne, a poczucie wspólnotowości i odpowiedzialności, nie tylko za najbliższych, bardzo silne. Rodziny pełne i stabilne mieli Czesław Jóźwiak, Edward Klinik i Franciszek Kęsy. Pozostało wiele świadectw (m.in. Stefana Stuligrosza) opisujących rodzinę Kęsych jako bardzo otwartą na znajomych Franciszka, chętnie i często przyjmującą gości, życzliwą. Niektóre z rodzin były ze sobą zaznajomione np. rodziny Kęsych i Kaźmierskich.

W rodzinie Kaźmierskich ze względu wczesną śmierć ojca Edwarda, odpowiedzialność za utrzymanie rodziny i całość obowiązków wychowawczych spadły na jego matkę, która wcześniej przeżyła także śmierć dwóch córek. Młodsza siostra Edwarda, Urszula, była niepełnosprawna ruchowo. W celu pomocy rodzinie od wczesnej młodości Edward podejmował się różnych prac: dawał korepetycje, był gońcem w sklepie dekoracyjnym Abramowicza przy Starym Rynku, uczniem ślusarskim w firmie „Brzeski-Auto” przy ul. Dąbrowskiego.

Najtrudniejszą sytuację rodzinną miał Jarogniew Wojciechowski. Ojciec Jarogniewa, był alkoholikiem, w 1933 r. pozostawił rodzinę, co sprawiło, że bardzo pogorszyła się jej sytuacja materialna, a Jarogniew musiał porzucić Gimnazjum im. A. Mickiewicza (potem uczył się w Miejskiej Szkole Handlowej). Wychowanie dzieci i ich utrzymanie spadło całkowicie na matkę do czasu, kiedy starsza siostra mogła zacząć pracować zawodowo.

Oratorium

Oratorium salezjańskie przy ul. Wronieckiej 9 w Poznaniu było jednym z najważniejszych etapów dojrzewania osobowości błogosławionych. W czasach przedwojennych oratorium było miejscem spotkań młodzieży męskiej, które dość wiernie zachowało strukturę i ducha oratorium z czasów św. Jana Bosko. Oprócz służby liturgicznej w kościele, chłopcy brali udział w zajęciach ówczesnych grup formacyjnych tzw. towarzystw: Najświętszego Sakramentu (dla najmłodszych), Niepokalanej oraz św. Jana Bosko (dla najstarszych). Bardzo aktywnie działały teatr oratoryjny i grupy sportowe. Podczas wakacji dla uczestników były organizowane wycieczki (Kątnik i Kobylnica w 1934 r.) i kolonie w Konarzewie, Ostrzeszowie (1935 i 1936 r.), Wągrowcu (1937 r.) i Przemęcie (1938 r.).

Dom przy ulicy Wronieckiej swoją formacyjną skuteczność w znacznej mierze zawdzięczał licznej kadrze , tak księży, jak i kleryków (obecni byli także współbracia koadiutorzy), którzy obok studiów teologicznych czy praktyk wychowawczych w czasie tzw. asystencji studiowali na poznańskim Uniwersytecie Adama Mickiewicza. Byli to młodzi, inteligentni salezjanie, pełni entuzjazmu dla ducha i stylu wychowawczego św. Jana Bosko.

Błogosławieni oratorianie należeli do grupy tzw. „starszych”, którzy pomagali salezjanom w organizowaniu zajęć oratoryjnych i w asystencji wśród młodszych chłopców. W towarzystwach pełnili funkcje prezesów. Czas oratorium był dla nich ważnym etapem integralnego wzrostu: religijnego (regularne praktyki religijne: spowiedź, służba podczas mszy św., nabożeństwa, formacja liturgiczna i katechetyczna, kult Maryi Wspomożycielki Wiernych i św. Jana Bosko), społecznego (aktywny udział w salezjańskim środowisku wychowawczym i grupach formacyjnych) i kulturalnego (deklamacje, teatr, lekcje muzyki). Wagę formacji oratoryjnej potwierdzą późniejsze świadectwa więzienne i listy spod gilotyny [1] .

Wojna i konspiracja

Chłopcy z poznańskiej piątki należeli do pierwszego pokolenia urodzonego w niepodległej Polsce, bardzo silnie formowanego w duchu patriotycznym przez niemal wszystkie ówczesne instytucje życia publicznego: szkołę, Kościół, wojsko, harcerstwo, najważniejsze partie polityczne, prasę. Młodzież wychowywana była w kulcie miłości Ojczyzny, bohaterstwa jej dawnych obrońców, powstań narodowych. W oratorium klerycy i starsi chłopcy czytali młodszym trylogię Sienkiewicza. Nastroje patriotyczne nasiliły się w obliczu zagrażającej wojny. Edward Kaźmierski w „Dzienniczku” odnotowuje niektóre wydarzenia polityczne na scenie międzynarodowej (zajęcie przez Niemców Kłajpedy i Czechosłowacji, powstanie państwa Słowackiego, atak Włochów na Albanię, przemówienie Becka) i opisuje swój udział w manifestacji antyniemieckiej 4 maja 1939 r.

W chwili wybuchu wojny najstarsi: Klinik, Jóźwiak i Kaźmierski byli w wieku poborowym (Klinik i Jóźwiak właśnie zakończyli edukację licealną). Wcześniej ukończyli (także Wojciechowski) Państwowy Kurs Przysposobienia Wojennego I stopnia. Po zaciągnięciu się do Wojska Polskiego w wojnie obronnej 1939 r. wziął udział Czesław Jóźwiak [ 2 ] . Według wspomnień Henryka Gabryela walczył z bronią w ręku (w więzieniu miał wyrażać żal, że nie zginął na polu bitwy). Edward Kaźmierski uczestniczył w manifestacji domagającej się obrony Poznania, później (według niektórych relacji także inni z „piątki”) z kolumną ochotników wyszedł z Poznania na wschód, żeby dołączyć do armii polskiej, która nie osiągnąwszy celu rozwiązała się w okolicach Kutna i Sochaczewa [3] .

W pierwszych miesiącach po powrocie do Poznania Czesław Jóźwiak został zwerbowany przez Lecha Masłowskiego [4] do Narodowej Organizacji Bojowej [5] . Jego zadaniem było stworzenie sekcji organizacji, która zajmowała się rozeznaniem wywiadowczym obiektów Wehrmachtu w dzielnicy Poznań Śródmieście. Zastępcą Jóźwiaka został Edward Klinik. Jóźwiak przyjął do swojej drużyny i zaprzysiągł do Narodowej Organizacji Bojowej pozostałych kolegów z oratorium. Działalność grupy trwała od stycznia do września 1940 r., kiedy wszystkich aresztowano. W konspiracji poszczególni członkowie grupy mieli za zadanie sporządzić plany szkół w pobliżu swoich domów, w których stacjonowały jednostki niemieckie, kolportować gazetkę „Polska Narodowa”, zbierać materiały sanitarne i opatrunkowe oraz ustalić miejsca zamieszkania volsksdeutchów i Niemców przybyłych do Poznania z krajów bałtyckich.

Niezależnie od swojej działalności konspiracyjnej, „piątka” spotykała się także w środowisku oratoryjnym. Przez pierwsze dwa miesiące po wkroczeniu Niemców w kościele przy ul. Wronieckiej funkcjonował jeszcze – prowadzony przez Stefana Stuligrosza – chór, w którym śpiewali Edward Kaźmierski i Franciszek Kęsy. Kiedy kościół i oratorium zostały przez Niemców ostatecznie zamknięte, chłopcy spotykali się w domach prywatnych i w domu Braci Serca Jezusowego na Ostrowie Tumskim. Spotkania te miały na ogół charakter towarzyski, ale były też spotkania modlitewne (różaniec), muzyczne (chór Stefana Stuligrosza) i wieczornice patriotyczne.

Więzienie i śmierć

W piątek 21 września 1940 r. gestapo aresztowało Edwarda Klinika, a 23 września późnym wieczorem pozostałych chłopców. Wraz z nimi został aresztowany także Henryk Gabryel, młodszy kolega z oratorium, który uczestniczył w towarzyskich spotkaniach piątki, nie wiedział jednak o ich przynależności konspiracyjnej.

Pierwszym miejscem odosobnienia aresztowanych oratorianów była poznańska siedziba gestapo (dzisiejszy Dom Żołnierza przy ul. Niezłomnych). Tu odbyły się pierwsze i najbardziej okrutne przesłuchania. Po 24 godzinach zostali przewiezieni do Fortu VII, w którym spędzili pierwszy miesiąc swojej więziennej gehenny. Poza Klinikiem wszyscy pozostawali w celi nr 58. 14 października 1940 r. wraz z innymi więźniami zostali przewiezieni do więzienia przy ulicy Młyńskiej, gdzie ich rozdzielono [6] . Czesław Jóźwiak był bardziej niż inni dręczony przez współwięźniów kryminalnych, co być może wynikało z faktu, że był synem policjanta. Pod koniec pobytu trafił do więziennego szpitala. 16 listopada 1940 r. wszyscy zostali przewiezieni pociągiem do więzienia we Wronkach. We Wronkach o głodzie i zimnie spędzili 5 miesięcy (początkowo w pojedynczych celach), pracując przy wyplataniu sznurka i sklejaniu papierowych torebek. 23 kwietnia 1941 r. ponownie zostali przeniesieni, tym razem do więzień w Berlinie. Jóźwiak, Kaźmierski, Kęsy i Klinik trafili do więzienia przy gmachu sądu w dzielnicy Neuköln, a Wojciechowski do więzienia w Spandau [7] . Warunki w berlińskich więzieniach pod względem lokalowym, wyżywienia i rygoru były lepsze od tych we Wronkach. Z tego okresu posiadamy najwięcej informacji z przemyconych grypsów Edwarda Kaźmierskiego i Franciszka Kęsego [8] . 30 maja 1942 r. czwórka z Neuköln została przewieziona do więzienia śledczego w Zwickau dla więźniów politycznych. W drugiej połowie czerwca dotarł tam także Wojciechowski. 3 sierpnia 1942 r. w Zwickau odbyło się wyjazdowe posiedzenie Wyższego Sądu Krajowego w Poznaniu, podczas którego odczytano – wydany 2 dni wcześniej – wyrok śmierci na wszystkich pięciu [9] . 18 sierpnia zostali przewiezieni do więzienia w Dreźnie. 24 sierpnia 1942 r. między godz. 20.00 a 21.00 został wykonany wyrok śmierci przez zgilotynowanie na dziedzińcu więzienia przy gmachu Sądu Krajowego w Dreźnie przy Münchner Platz 3. Ciała zostały pochowane na cmentarzu katolickim przy Bremerstrasse.

Sylwetki